Ja i moje orbity – refleksja o sukcesie
Słuchając podcastu Tomasza Wilczewskiego, współtwórcy metody Imopeksis, szczególnie poruszyła mnie jedna z jego myśli na temat sukcesu. Tomasz odniósł się do sukcesu w wymiarze sportowym, jednak ujęcie, które zaproponował, znacząco różni się od klasycznego podejścia, jakie dotąd znałem. Opisał sukces nie jako coś, co zdobywamy dzięki liście działań czy checklisty do odhaczenia, ale jako coś, do czego musimy wzrosnąć. To bardzo głęboka i inspirująca myśl.
W mojej głowie natychmiast narodził się obraz, który postanowiłem przelać na papier. Przedstawiłem siebie – „Ja” – w centrum kręgów symbolizujących różne sfery mojego życia i oddziaływania. Każdy z tych kręgów to inny cel: sukces finansowy, sportowy, relacje, szczupła sylwetka, nauka języka obcego – u każdego wygląda to nieco inaczej. Te cele krążą wokół mnie na różnych orbitach – jedne są bliżej, inne dalej – w zależności od moich obecnych możliwości, predyspozycji, inteligencji emocjonalnej ale i poziomu rozwoju osobistego.
Najważniejsze w tym modelu jest przekonanie, że to my musimy się zmienić, rozwinąć, dojrzeć, aby móc wejść na orbitę danego celu. Nie chodzi więc tylko o działanie, ale przede wszystkim o gotowość – o to, kim jesteśmy, jaką mamy osobowość, wartości, energię. To my dorastamy do sukces który w naszej orbicie znajduje się cały czas w tym samym miejscu.
To podejście całkowicie zmienia sposób patrzenia na rozwój. Nie mówi: „Rób więcej, szybciej, lepiej aby osiągnąć jeden wybiórczy cel”, lecz: „Rozwijaj siebie – a sukces przyjdzie jako naturalna konsekwencja”. To bardzo zgodne z ideą pracy nad sobą, zamiast ślepego gonienia za kolejnymi celami. Tak koncepcja nie wymaga rezygnacji z siebie w imię osiągnięć
I właśnie to przesłanie chcę nieść dalej.

Odpowiedzi